news-gry-mobilne

Gry Mobilne – Czyli gdy komputera brak… cz.2

Oto przed wami druga część wyprawy w głąb folderu „gry” na moim telefonie. Gry na platformy mobilne, zyskują z dnia na dzień coraz większą popularność. Pokazuje to chociażby ostatni boom na Pokemon Go. Nie pamiętam żeby jakikolwiek tytuł na telefony komórkowe był tak wyczekiwany. Lecz jako że aplikacja wciąż czeka na Polską oficjalną premierę, nie uraczę was opisem tego tytułu. Mam za to kilka innych równie ciekawych propozycji. Zapraszam:


Order and Chaos / Order and Chaos 2 6369a9235c1a68843e31789fa187796b

Jeśli jesteś typem gracza MMO, jest to tytuł doskonały dla ciebie. Dlaczego? Bo jest to dokładne przeniesienie MMO RPGa na telefony i tablety. Mamy do dyspozycji dosłownie wszystko, co się z tym wiąże. Różnorakie rasy i klasy do wyboru, kilka mocno zaludnionych serwerów, crafting, PvP, PvE, masę questów, otwarty świat, dom aukcyjny, fabułę, rozwój postaci i wiele umiejętności do wyboru, system gildyjny, ba!, nawet interfejs jest bardzo podobny do tych znanych z wersji komputerowych. Prawdę mówiąc, Order and Chaos jest jednym z największych, jeśli nie największym tytułem MMO, jaki można znaleźć w google store.

Pierwsza część, nie ma co ukrywać, jest kubek w kubek dokładnym klonem World of Warcraft. Posiada zbliżoną grafikę, rasy, klasy, nawet wygląd poszczególnych ras przywołuje natychmiastowe skojarzenie z WoW-em. Mechanika rozgrywki jest dokładnie taka sama, wygląd świata jest łudząco podobny, mechanika rozwoju postaci, walki, dungeony, raidy, słowem dosłownie wszystko jest tutaj jak z produktu Blizzarda. Tyle, że na telefonie. I okraszone wszystkim tym, co nieuniknione w grach free to play, nagrody za codzienne logowanie, dzienne losowanie bonusów, mikropłatności. Ale nie atakuje to gracza w taki sposób, żeby utrudniać, czy obrzydzać rozgrywkę. Po wejściu do gry wystarczy przeklikać kilka okienek i już można się cieszyć z niezakłóconej rozgrywki. Spędziłem przy tej grze masę czasu i nie powiem, żebym żałował. Od pewnego momentu robi się nieco trudniej i nie zawsze jesteśmy w stanie wszystkie zadania ukończyć solo. Warto więc mieć w świecie gry kilku znajomych, lub jakąś gildię. Dokładnie tak, jak ma to miejsce w „dużych” MMO. Otwarty świat, gdy już się w niego zagłębić zdaje się tak samo rozbudowany jak w tytule Blizzarda. Gra jest dopracowana, serwery stabilne i regularnie serwisowane. Sam program też dość dobrze radzi sobie z pingiem. Nie zauważyłem większych spadków płynności łącząc się w technologii 3G. Jedynie podczas raidów czy dungeonów w których udział brała większa liczba postaci pojawiały się spowolnienia, a nawet od czasu do czasu zerwania połączenia. Oczywiście najlepiej program sprawdza się, gdy gramy za pomocą połączenia wi-fi.

Bardzo długo myślałem, że już nic się w tym temacie nie zmieni, ale jednak zostałem zaskoczony. Pojawił się bowiem sequel. Order and Chaos 2. Gra niezwykle przyjemna dla oka. Oprawa graficzna wygląda pięknie. W porównaniu z częścią pierwszą, różnica jest taka, jakby zestawić WoW z Tera Online, czy Black Desert. Oczywiście tak potężny silnik graficzny znacznie podniósł poprzeczkę pod względem mocy obliczeniowej urządzenia na jakim zamierzamy grać. Sprzęt słabszy, niż smartphony szóstej generacji może mieć poważne problemy z wyświetlaniem animacji, jeśli w ogóle gra będzie na te urządzenia dostępna. Jeśli już jednak położymy łapki na „dwójce”, odkryjemy, coraz bardziej zbliżony do tych znanych z pecetowych MMO, poprawiony interfejs, więcej funkcji craftingu, dodaną mechanikę rozwijania przedmiotów, jeszcze większy świat, nową linię fabularną, słowem- produkt znacznie ulepszony względem poprzednika. Wybaczcie, że ten tytuł opisuję tak mało szczegółowo, ale ta gra jest tematem na co najmniej kilka osobnych artykułów, więc postaram się zrekompensować braki w materiale pisanym, za pomocą multimediów 🙂


 

Kung Fury – Street RageHelloTherePortfolio

 

Wydany na fali popularności krótkometrażowego filmu pod tym samym tytułem, arcadowy beat’em all, stylizowany na grę z automatów z lat 80-tych. Dostępny do kupienia na platformie Steam oraz do pobrania bezpłatnie w google play. Warto zauważyć, że gry na obu platformach nie różnią się wyglądem, czy mechaniką. Do dyspozycji są znani z filmu bohaterowie, oczywiście tytułowy oraz jego przyjaciele. Ci drudzy niestety, w wersji na androida są dostępni jako postaci dodatkowo płatne, za to na komputerach są już wliczeni w cenę produktu. Każdy z bohaterów posiada nieco inne cechy, mechanikę atakowania, czy ilość dostępnych punktów trafień. Cel gry jest maxresdefaultbanalny. Przeżyć jak najdłużej, pokonując przy tym jak najwięcej przeciwników. Postać kontrolujemy za pomocą kciuków, dotykając lewej, lub prawej strony ekranu. Powoduje to, że postać wykonuje atak w lewo lub w prawo. Ot, cała filozofia. Nie oznacza to jednak, że gra jest łatwa. Wbrew pozorom trzeba się trochę nagłówkować i mieć choćby szczątkowe poczucie rytmu, trochę refleksu też nie zaszkodzi. Gdy nasza postać otrzyma obrażenia, (a w przypadku głównego bohatera może się to stać tylko trzy razy), na moment staje się oszołomiona. Na tyle krótko, że raczej nic nas drugi raz nie uderzy, ale na tyle długo, żeby gracza wybić z rytmu. Ten z kolei jest ważny, ponieważ nie każdy przeciwnik padnie po pierwszym ciosie. Niektórych trzeba uderzyć dwa razy z rzędu, albo nawet i cztery. Inni po pierwszym ciosie teleportują nam się za plecy, jeszcze inni po uderzeniu pojawią się w zupełnie innej części planszy. Wrogowie napadają na nas kolejno, stopniowo zwiększając swoją liczebność i, co ważne, szybkość, a także kolejność w jakiej poszczególne typy przeciwników będą się pojawiać. Strona z której nadejdą, (na szczęście możliwe są tylko dwie), jest dobierana przez program całkowicie losowo. Odpowiednie wyczucie czasu jest kluczowe, a nabieramy go obserwując co się dzieje na ekranie.  Gdy już nie będziemy w stanie bronić się przed zastępami neonazistów i postać zginie, pojawi się nam tablica wyników. W wersji na androida jest to pre-instalowana lista rekordów, na której poza naszym, nie zmieniają się żadne wyniki. Za to możemy nasz własny opublikować na facebooku i porównać z przyjaciółmi. W wersji na Steam mamy już dostępną ogólną, zaciągniętą z serwera listę wyników. Skoro już o patrzeniu na ekran wspomnieliśmy. Gra udaje maxresdefault (1)automatową produkcję z lat 80-tych. Niemniej taka konwencja nie męczy, wręcz przeciwnie, jest dla oka bardzo przyjemna. Ataki nie są jednostajnie animowane, co drugi i co trzeci ma inną animacje. W przypadku Kung Fury są to atak mocą i strzał z pistoletu, ale już Barbariana będzie na początku atakować toporem, by za chwilę wymierzyć cios swoim działkiem gatlinga i wreszcie wystrzelić z rzeczonego działka, kosząc wszystko, co ma przed sobą. Prosta, niewymagająca. W ostatniej aktualizacji do dyspozycji graczy został oddany tryb fabularny. Podzielony jest na kilka rozdziałów, w których to pierwszy antagonista z filmu – zwariowany robot-automat do gier, mści się i przenosi całą ekipę Kung Fury do swojej rzeczywistości. A my musimy zmierzyć się  z ograniczonymi liczbowo falami przeciwników, a na końcu pokonać automat, który za każdym razem walczy nieco inaczej. Po każdym zwycięstwie automat gubi kawałek swojego chipu matki, fragmenty te Hackerman może wykorzystać do wydostania bohaterów z pułapki. Niebanalna, chociaż bardzo prosta fabuła, sprawia że gra nabiera charakteru. Warto nadmienić, że program stworzony został przez fana, a nie profesjonalne studio. Tym bardziej więc należy dać mu szansę.

Warhammer 40.000 Freebladescreen1024x1024

Najnowsza produkcja spod znaku Games Workshop i jednocześnie ostatnia pozycja w dzisiejszym zestawieniu. Nie skłamię, jeśli powiem że jest to najlepsza graficznie propozycja na liście i na pewno jedna z najlepiej wyglądających gier w całym google play. Modele w wysokiej rozdzielczości, animacje i efekty sprawiają, że gra wygląda jak żywcem zdjęta z nextgenowej konsoli. Nie przesadzam. (Gamepaly poniżej)

Studio Pixeltoys zrobiło kawał dobrej roboty powołując ten tytuł do życia. Gra jest dostępna w google store, uwaga! Bezpłatnie! Pobierając ją otrzymujemy świetnie dopracowany produkt, w którym przejmujemy kontrolę nad Rycerzem Freeblade – Kosmicznych Marines. Ogromnym, uzbrojonym po zęby mechem bojowym. Możemy korzystać z arsenału broni dystansowej, rakiet i bomb – każdy rodzaj działa w oparciu o inną mechanikę. Przykładowo, w podstawowej konfiguracji z początku gry, korzystając z karabinu maszynowego przytrzymujemy palec na ekranie, lecz uważajmy, bo szybko się przegrzewa. Jeśli przeciągniemy dwoma palcami, wystrzelimy salwę rakiet przeciwpancernych, podwójne tapnięcie to natomiast salwa rakietami ziemia-powietrze. Dodatkowo, od czasu do czasu, przyjdzie nam się pobić w zwarciu. Walka w zwarciu jest skonstruowana w taki sposób, że gdy w zasięgu znajdzie się przeciwnik, z którym można walczyć w taki sposób, gra oznaczy go odpowiednią ikoną, której pacnięcie rozpoczyna potyczkę. Ukazuje się krótka animacja i dwa zbliżające się do siebie znaczniki. Jeśli tapniemy w momencie, gdy się zetkną, na 99% zadamy obrażenia krytyczne. Jeśli rozminiemy się, w skrajnych przypadkach możemy nie trafić i przegrać starcie. Samego mecha można dowolnie, wraz z postępami w fabule, modyfikować zarówno pod względem uzbrojenia, pancerza, wyglądu, jak i malowania. W samym garażu spędziłem równie wiele czasu, co w kampanii. Odnośnie kampanii, misji jest całkiem sporo, jednak są do siebie dosyć zbliżone. Niestety nie mamy pełnej kontroli nad swoim rycerzem. Porusza się za nas program, my zaś decydujemy jak, gdzie i czym będziemy eksterminować hordy przeciwników. Nie do końca podoba mi się takie rozwiązanie, ale o dziwo, w tej grze mnie nie denerwowało.  Niedociągnięcia tytuł rekompensuje wciągającą fabułą i licznymi przerywnikami, jak również ciekawą oprawą dźwiękową. Obowiązkowa pozycja dla fana uniwersum Warhammera 40k.

To już koniec naszej podróży po świecie gier mobilnych.

Oczywiście, tak jak zaznaczyłem na początku, są to jedynie tytuły, w które ja osobiście grałem w ostatnim czasie. Sklep pęka w szwach od najróżniejszych, mniej lub bardziej dopracowanych produkcji, zarówno darmowych, jak i płatnych. Niedawno pojawiły się takie perełki, jak w pełni przeniesione na platformę android Icewind Dale, czy Baaldur’s Gate. I to nie są gry inspirowane, tylko dokładnie TE produkcje na androidzie. Świat gier mobilnych rozwija się coraz bardziej, coraz więcej gier, znanych z komputerów osobistych czy konsol, pojawia się na urządzeniach przenośnych. I to w coraz mniej zmienionej formie. Czy to dobrze, czy źle? Czas pokaże. Na pewno chciałbym, aby twórcy wykazali się kreatywnością. Oczywiście fajnie jest pograć w Baaldura, czy Bard’s Tale’a za pomocą telefonu, ale zdecydowanie lepiej jest pograć w takie gry, jak Freeblade, które poziomem dopracowania nie odbiegają komputerowym superprodukcjom, a jednak są czymś nowym.

Na koniec przypomnę, że wszystkie wymienione tytuły były testowane na telefonie Samsung Galaxy Note 4, pod kontrolą systemu android 6.0.1. Zachęcam również ponownie do wypowiadania się i komentowania, może macie jakieś szczególnie ulubione gry, czy platformy mobilne. Albo może chcecie podzielić się innymi przemyśleniami, chcecie więcej tego typu zestawień?. Piszcie. 

Over and Out
~Templar

 

Źródła:
http://www.teleguru.pl/wp-content/uploads/2015/03/news-gry-mobilne.jpg
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/63/69/a9/6369a9235c1a68843e31789fa187796b.jpg
https://i.ytimg.com/vi/WuuWAcHoThs/maxresdefault.jpg
https://i.ytimg.com/vi/0URZgpMPF3c/maxresdefault.jpg
http://www.hellothere.se/blog/wp-content/uploads/2015/05/HelloTherePortfolio.png
http://a2.mzstatic.com/us/r30/Purple69/v4/38/41/09/3841099c-9d5c-083e-4f34-cc2e2acc48d1/screen1024x1024.jpeg

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *