wgw_open

Nerdgazm w najczystszej postaci, czyli Warsaw Games Week 2016

Byłem tam! Na Warsaw Games Week 2016, na jednych z największych targów o tematyce gier w Polsce. Zwiedzałem, grałem, wydałem pół wypłaty na gadżety, których nie potrzebuję…

To były dobre targi. Fakt, że wystarczył jeden dzień, aby skorzystać ze wszystkich oferowanych atrakcji, zorientować się w tytułach, które mają premierę tuż za rogiem (albo trochę dalej), jednak na kilka stanowisk warto było się przejść nawet kilka razy. Postaram się wybrać z tej karuzeli kilka nowinek i opowiedzieć pokrótce o najciekawszych, według mnie, tytułach nadchodzących miesięcy…

VR… Dużo VR-a…

Nie da się ukryć, że rynek gier w hełmofonach, goglach i innych patrzałkach rozwija się w zawrotnym tempie. W tym roku było tego mnóstwo, jednak raczej trzymałem się od nich z daleka, bo nie kręcą mnie indyki i mini-gierki, do których, w ostatnim czasie, ograniczał się ten rejon multimedialnej rozrywki. Jednak kilka tytułów zwróciło moją uwagę.

Resident Evil 7 (Biohazard)

Jest w tym tytule coś, co mnie zaintrygowało… Nie jest to gra typowa dla VR, jednak ma go całkowicie wspierać, więc postanowiłem umieścić ją w tej kategorii. Ograłem wszystkie części “Rezydenta”, jestem fanem serii od dłuższego czasu i muszę się przyznać, że podchodziłem do nowej odsłony bardzo sceptycznie. Klimat przypomina trochę Silent Hill, czyli coś zupełnie innego, niż kino klasy “B”. Oznacza to ryzyko i zwrot w zupełnie nowym kierunku, gdyż ani pierwsza, ani też druga trylogia serii, nie ocierały się o mrok i poczucie niepewności, jakie towarzyszą graczom przy tym tytule. Póki co jednak wychodzi to dobrze… Bardzo dobrze…

Batman: Arkham VR

Czyli symulator Gacka. Rocksteady postanowiło być modne i też zrobili grę na “hełmofony”. Teraz i Ty możesz BYĆ Batmanem! Udawanie miliardera Wayne’a sprawia wiele radości. Bardzo dobrze się bawiłem rozwiązując własnoręcznie zagadki detektywistyczne podczas podróżowania po ponurym Gotham. Tytuł jest niestety (albo “na szczęście” – dbajmy o nasze ego) bardzo krótki. Prezentacja była jeszcze krótsza… Mroczny klimat serii Arkham został jednak utrzymany, a chyba to jest najważniejsze. No i grzebanie w Bat-komputerze i zabawa gadżetami z Wayne-Tech. Ciężko będzie dorosnąć…

Eagle Flight

To jest tytuł, który musiał się tu pojawić! Bezkonkurencyjna pozycja na VR, przynajmniej póki co. Zasady są proste – jesteś orłem, który… lata…

Celem jest porwanie królika, który znajduje się gdzieś na mapie, a następnie przyniesienie go do swojej “bazy”. Nie byłoby w tym nic ekscytującego, gdyby nie fakt, że cała gra ma mechanikę “Capture the Flag” i tryb wieloosobowy do 6-ciu graczy! Sterowanie jest bardzo intuicyjne i już po dwóch minutach gry jesteśmy w stanie “latać” między drzewami bez najmniejszego problemu. Nie spodziewałem się, że multiplayer w wirtualnej rzeczywistości może dawać tyle radochy. Jedyne czego się obawiam, to że gra może dość szybko się znudzić, ale może to tylko mój wredny sceptycyzm…

Na targach było też wiele “standardowych” gier, jednak ja zwrócę uwagę na te, których najbardziej nie mogę się doczekać, a więc lecimy:

Tekken 7

“Hurr Durr, mniej postaci niż w “Tag Tournament 2”, pewnie będzie ble i nudno” – tak mniej więcej brzmiało moje narzekanie na nowy Turniej Żelaznej Pięści. Jaki ze mnie jest czasem głupi czopek…

Nowy Tekken jest genialny! Formuła zachowana, barwne, nowe postacie do walki i dodanie czegoś w rodzaju “X-rayów” z Mortal Kombat, czego od dawna mi brakowało w tej serii. Rage Arts, bo tak są nazywane, zasługują tu na więcej uwagi, gdyż są bardzo dynamiczne, nie mają drażniącej ilości spowolnień czasu i są bardzo satysfakcjonujące… Choćbym bardzo chciał, to nie mam zbytnio o co się przyczepić do nowego Tekkena. No może tylko o domyślne skórki niektórych postaci, które są delikatnie mówiąc… tandetne. Hwoarang jako pirat-motocyklista z azjatyckiego boy-bandu, albo Steve ze złotym kajdanem, jakoś do mnie nie przemawiają.

Tak, wiem, że jest Akuma ze Street Fighter, bla bla bla… Nie jaram się jakoś, z całym szacunkiem dla fanów SF.

South Park: The Fractured But Whole

Gra napierdziała mi w twarz, polecam…

Ok, to teraz napiszę coś adekwatnego do mojego wieku, chociaż Nosulus Rift faktycznie jest i niestety działa. Dla niezorientowanych – NR to przyrząd ekskluzywnie kompatybilny z tytułem i jego głównym (i w sumie jedynym) przeznaczeniem jest przybliżanie nam aromatów wydzielanych podczas rozgrywki.

Sama gra kojarzyła mi się z syndromem serii Arkham… The Fractured But Whole jest od Stick of Truth bardziej rozbudowane, dopracowane, urozmaicone – zwyczajnie lepsze. Jeśli tytuł będzie trzymał “poziom” (niezależnie od tego, jak bardzo to określenie, w przypadku tej serii wydaje się nie pasować), taki jak prezentacja podczas WGW, to będzie to naprawdę porządna pozycja dla każdego fana serialu oraz gier RPG.

Final Fantasy XV

Tytuł, który śni mi się po nocach, odkąd podczas targów zobaczyłem jego prezentację. Pomijając kwestię grafiki, która jest naprawdę imponująca, bardzo spodobał mi się system walki. Jest bardzo dynamiczny, wymagający ciągłej uwagi i dostosowywania taktyki, ale także mobilny. Koniec z zadawaniem obrażeń postaci, która cierpliwie stoi w miejscu, przyjmując “na klatę” każdy atak przeciwnika. To oznacza mniej grindu podczas rozgrywki, jednak z drugiej strony daje dużą losowość podczas każdej walki. Czy mi to odpowiada? Zdecydowanie odpowiem… nie wiem. Prezentacja była dość krótka, no i zaznajomieni z serią wiedzą, że “Fajnale” mają mnóstwo dialogów i cutscenek budujących przygodę. Wiem jednak, że jest to tytuł, którego wyczekuję chyba najbardziej. Mam spore oczekiwania i nadzieje co do “piętnastki”, ale chyba ma je każdy, kto ukończył “trzynastkę”. No i jest jeszcze fanserwis w postaci okien, w stylu starych części serii, aż łezka się w oku kręci…

Warsaw Games Week 2016 było drugą edycją tej imprezy. Liczę, że w przyszłym roku również będę miał okazję się tam znaleźć. Mam jednak nadzieję, że następnym razem będzie mniej VR-ów. Rozumiem – przyszłość gamingu itp, ale moim zdaniem producenci powinni promować faktycznie dobre tytuły, a nie kolejne mini-gierki. Wolę fabułę i solidną rozgrywkę od Candy Crush…

I nie zakładaj Nosulus Rift-a… Po prostu nie…


żródła obrazków:
http://www.gamezilla.pl/media/2016/231/4356766/wgw_Open.jpg

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *