Fenomen pomocnego gracza
Istnieje przekonanie w szeroko pojętej społeczności graczy, że kobiety mają w grach lepiej. Z tym poglądem związane jest zjawisko nazywane potocznie „Fenomenem pomocnego gracza”. Wystarczy, że na serwerze pojawi się postać płci żeńskiej, a jeśli do tego widnieje nad nią nick sugerujący, że kontroluje ją dziewczyna, od razu znajdzie się masa „dobrych samarytan” oferujących swoje usługi – pomoc w dungeonach, trudniejszych questach, taxi, złoto, pomocne itemy zwłaszcza na low levelach. Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu nieco bliżej.
Najważniejsze, w co gramy
W naszych rozważaniach wyjdziemy od tego, co jest tak naprawdę najważniejsze i co determinuje wystąpienie „fenomenu” bądź jego brak. Otóż bardzo ważny jest gatunek gry. Weźmy na przykład takiego Street Fightera czy Tekkena. W tym przypadku do czynienia mamy z tendencją zgoła odwrotną. Nie ma znaczenia, czy gracz po przeciwnej stronie ekranu jest mężczyzną czy kobietą. Stają oni naprzeciw siebie i tylko jedno może opuścić arenę. A gdy okazuje się, że oponentem jest kobieta, dochodzi do innego zjawiska – odrzucane są wszelkie konwenanse, pojawia się za to niesamowite parcie na szkło. Bo przecież największy dyshonor, to zostać pobitym przez dziewczynę. Dojrzalsi gracze zdają się uodparniać na tego typu myślenie, ale jakiś pierwiastek pozostaje. Cytując klasyka: „Kobieta mnie bije…T-T ”. Nie dotyczy to bynajmniej tylko bijatyk, ale gier, w których jedynym możliwym sposobem na zwycięstwo jest doszczętne zniszczenie przeciwnika, tak jak w League of Legends, we wspomnianych wcześniej bijatykach, a nawet karciankach i strategiach czasu rzeczywistego.
OK, ale w takim razie powstaje pytanie: „Gdzie zachodzi «fenomen»?” Jak się okazuje, najczęściej w grach MMO RPG.
Trigger
Skoro wiemy już, w jakim środowisku powinna znaleźć się nasza postać, aby wywołać efekt „fenomenu”, to zapytajmy teraz, co go tak naprawdę powoduje. Po pierwsze chodzi o to, że kobiet-graczy jest niewiele, a prawdziwą sztuką jest znalezienie doświadczonej i obeznanej. Więc kiedy już się pojawia na serwerze taka osóbka, męska część graczy nieco głupieje i chce za wszelką cenę wkupić się w jej łaski, nawiązać znajomość. Stajemy się rycerzami, obrońcami i gentlemanami. Bo przecież to taka słodka, niewinna istotka, rzucona w taki niebezpieczny i brutalny świat. Więc na pewno potrzebuje pomocy i ochrony. Wśród tej grupy na pewno znajdą się i tacy, dla których taka osoba jest największym ideałem i mają na celu głębszą, bliższą znajomość. Drugim elementem jest to, że kobiety grają inaczej. Gra z kobietą jest często innym doświadczeniem, świeżym spojrzeniem na pozornie dobrze znaną tematykę. „Fenomen” ulega nasileniu, kiedy kobieta pojawi się na serwerze gry zdominowanej przez mężczyzn i ogólnie przyjętej jako męską. Najjaśniejszym przykładem i jednocześnie odstępstwem od normy, jest tutaj Counter-Strike. Moim zdaniem chodzi tu o pewne odczarowanie środowiska, ponieważ CS nie jest do końca strzelanką, w której jedynym sposobem na zwycięstwo jest wyeliminowanie przeciwnika jak w Quake; jest grą de facto zespołową. Jak już się zdarzy kobieta na takim serwerze, to za wszelką cenę nie chcemy jej zniechęcić, stąd tony przedmiotów i legion pomocnych kolegów, którzy z chęcią (i tu wracamy do poprzedniego powodu) objaśnią tajniki gry na czacie prywatnym albo nawet podczas spotkania w „realu”.
Podstęp
Jako że kobiety na serwerach są poważane i pożądane, pojawiają się i cwaniaki, którzy podszywają się pod kobiety, żeby sobie ułatwić życie i „wydębić” kilka darmowych itemów. Dlatego dochodzi do pewnego paradoksu, zanim jeszcze możemy mówić o „fenomenie”. Paradoks nieufności polega na tym, że w wirtualnym świecie nie jesteśmy w stanie jednoznacznie i z całkowitą pewnością określić, czy gramy z kobietą czy z kimś, kto tylko żeruje na naszym przywiązaniu do płci pięknej. Nieraz dziewczyny z tego powodu nie przyznają się do swojej płci lub muszą przekonywać społeczność, że naprawdę są kobietami, mimo że nie chodzi im o darmowe itemy czy pomoc, a o samo uznanie ich jako kobiet na serwerze. Za to jak już się zdemaskuje takiego sępa, to lepiej nie być w jego skórze. W najlepszym wypadku nie zagra już daną postacią, bo zwyczajnie nikt mu nie pozwoli, a w najgorszym może się skończyć banem. Zwłaszcza jeśli w administracji jest kobieta.
Templar
