Większość graczy ma takie tytuły, do których wracają po latach lub cyklicznie kilka razy w roku. Dziś chciałbym przybliżyć Wam sylwetkę gracza rozmiłowanego w grach w stylu retro, a szczególnie w serii Gothic. Gra wydana w 2001 roku, stworzona jako debiutancki projekt małego niemieckiego studia Piranha Bytes, zebrała wokół siebie liczne grono oddanych fanów którzy grają w nią niemal nieprzerwanie, przechodząc wciąż od nowa i za każdym razem znajdując coś innego, ciekawego.
Myrtana – mityczna kraina w której dzieje się akcja gry. Pełna, zapomnianych ruin, tajemnic, potworów zarówno tych dzikich, grasujących po lasach i traktach, ale także tych w ludzkiej skórze. Rządzona przez trójkę bóstw, pozwala nam zmierzyć się z wyznawcami ciemności, stanąć po stronie światła jako Paladyn, starać się zjednać zwaśnionych bogów jako wyznawca Adanosa – boga równowagi, zdobyć bogactwo jako wyjęty spod prawa rzezimieszek lub złodziej. Wiele współczesnych produkcji może pozazdrościć ciekawej, wciągającej i wielowątkowej fabuły, w której nie doświadczymy liniowości barwnych postaci itp. Może nie grzeszy grafiką, dopieszczonym systemem walki, który warto dodać, i tak jest dość realistyczny, a niektóre potyczki są sporym wyzwaniem. Ale wygrywa grywalnością, jak i dużą grupą naprawdę oddanych fanów, którzy nie pozwolą, by ich ukochana gra stała się komercyjna czy odbiegła zanadto od
kanonu. Najwierniejsi i najbardziej zafascynowani grą poszli o krok dalej i dzięki tworzonym przez nich modom świat Gothica żyje i rozwija się dalej. Fanowskie modyfikacje nie są takimi, jakie znamy z innych gier. Nie tylko wprowadzają nowe uzbrojenie czy zmieniają wygląd niektórych elementów. To złożone kolekcje, które z powodzeniem mogłyby być wydane jako oddzielne dodatki do gry, rozszerzając fabułę, dodając nowe lokacje, postaci, wątki fabularne itd. Wszystko oczywiście utrzymane w konwencji, związane z pierwotną fabułą, wpisujące się w świat gry tak, jakby to zrobili twórcy “podstawki”. Nie przedłużając, oddam głos mojemu dzisiejszemu gościowi. Gracz znany jako Jamanta, opowie nam o swoich doświadczeniach z serią Gothic, której jest wiernym fanem, zna ją “na wylot” i wraca do niej niemal w każdej wolnej chwili, zagrał także we wszystkie dostępne modyfikacje. Zapraszam
Templar: Jak znalazłeś się w MYRTANIE? Jakie są twoje pierwsze wspomnienia z grą Gothic? Innymi słowy jak to się stało, że zagrałeś?
Jamanta: Jakoś chwilę po roku 2000 ojciec wykosztował się i kupił dobry (na tamte czasy) komputer – Pentium IV, napęd DVD, dobra grafika itd. Jego błędem było wysłanie mnie z bratem do marketu po “programy edukacyjne i jakąś grę”. W sumie kupiliśmy niemal tylko gry 🙂 Wśród nich Gothic – a i to od razu kolekcjonerskiego! Karty do gry mam do dziś. Moje pierwsze wspomnienia? Przerzuciłem się od razu z Pegasusa na dobry komputer, więc gdy pograłem ze czterdzieści minut i doszedłem do pierwszych ścierwojadów, pomyślałem, że już jestem bardzo daleko. A jaki byłem z siebie dumny 🙂 Drugim, takim fajnym wspomnieniem było dojście do strażników pilnujących ziem orków i posłuchanie ich ostrzeżeń. “Co oni chrzanią?”, pomyślałem. Dziarsko wkroczyłem na orkowe tereny. Cóż… pomyliłem orków z goblinami.
T: Skąd takie zamiłowanie i wierność grze? Co cię urzekło w tym uniwersum i powoduje, że do niego wracasz?
J: Jak mówiłem wcześniej przeskoczenie z Pegasusa na komputer było prawdziwym szokiem. Zafascynował mnie wielki świat i możliwość jego odkrywania, klimatyczna muzyka była dodatkowym smaczkiem. Jeśli chodzi o samo uniwersum, to otwarty świat, a także klimat kolonii więziennej wprawiły mnie w zachwyt. Żywe postacie niezależne oraz dialogi z nimi wprowadzały mnie coraz głębiej w świat skazańców. Oryginalna waluta (bryłki rudy), początkowe problemy z jej zdobywaniem, a z drugiej strony konieczność jej wydawania, handel wymienny, zagrożenie ze strony innych skazańców i wielu grasujących w kolonii bestii i trzy przeróżne obozy skazańców stawiały nas przed wyborem: dostosuj się lub zgiń. Mnogość questów oraz lokacji, ich różnorodność była zachwycająca, a grzmiąca i pojawiająca się co jakiś czas magiczna kopuła nie pozwalała mi zapomnieć, że wciąż jestem tu więźniem. Dopełnieniem była wyśmienita, wciągająca fabuła pełna zwrotów akcji.
Nie bez znaczenia była mnogość inwentarza (dziesiątki broni, wiele pancerzy, czarów oraz innych przedmiotów) czy wiele różnych dróg rozwoju postaci. Skłaniało mnie to do częstych powrotów do gry i eksperymentów związanych z rzeźbieniem głównego bohatera.
Wreszcie On – Bezimienny, Bezio alias Skazaniec. Postać żywa, z poczuciem humoru, często arogancka i sarkastyczna: “Jasne, zamierzam przejąć kontrolę nad całym obozem.” Chociaż jego pyskowanie nie zawsze dobrze się kończyło, to tej postaci nie da się nie lubić. Na kanwie “od zera do bohatera” zbudowano chyba wszystkie gry RPG, jednak w tym wypadku nie musimy być świętoszkiem. Często by osiągnąć cel, korzystamy z moralnie wątpliwych metod. TO NASZ WYBÓR. Sam pomysł bezimiennego herosa jest moim zdaniem trafiony. Jesteśmy nim albo jego towarzyszem w przygodzie. Jak kto uważa.
Druga część Gothic oferuje to, co powyżej, a nawet więcej. Mamy tu klimat, fabułę, inwentarz, naszego ulubieńca, ale też o wiele większy świat, lepszą grafikę oraz, co równie ważne, starych i nowych przyjaciół czy wrogów. Dodatek Noc Kruka uczynił tę grę jeszcze lepszą.
T: Żyjemy w świecie gdzie grafika nierzadko gra pierwsze skrzypce. Nie ciągnęło cię nigdy do nowszych tytułów jak Arcania czy Risen, które są nazywane duchowymi spadkobiercami serii Gothic?
J: Uważam, że grafika jest rzeczą przereklamowaną. Dużo chętniej wracam do starych, klimatycznych tytułów niż gram w nowości oferujące czasem JEDYNIE świetną grafikę. Z przykrością stwierdzam, że Gothic 3 stracił bardzo wiele w stosunku do swoich poprzedników. Dostaliśmy piękny, choć sztuczny świat, w którym możemy sobie robić cokolwiek, póki wypełniamy kilka głównych misji. Cała gra opierała się w zasadzie na wyrzynaniu wszystkiego, co się rusza. Dodatek do tej części był już niestety jednym wielkim zawodem. Być może wielu graczy ma inne zdanie, jednak wiele wody upłynęło zanim zdecydowałem się zagrać w Arcanię czy Risen.
Po Arcanii w zasadzie niczego się już nie spodziewałem, więc i nie było zawodu. Piękny, boleśnie liniowy świat, papierowe postacie, niemal nic nieznaczący rozwój bohatera, a na dodatek boleśnie widoczne prowadzenie za rączkę przez twórców. I tak przez całą grę… Miałemjakiś sentyment, spotykając starych znajomych z serii Gothic, jednak lepiej się na nich patrzyło niż
prowadziło z nimi rozmowy. Duchowy następca? Olbrzymia przesada.
Risen był miłym zaskoczeniem, lecz nie patrzę na niego przez pryzmat jego twórców – autorów pierwszych części Gothica. Świat był piękny, postacie żywe, znów trzeba było obrać którąś ze stron, a sposób rozwoju postaci był istotny dla naszego przetrwania. Chociaż misje były różnorodne, to niestety, jak dla mnie, było ich o wiele za mało. Przypuszczam, że jest to cena zmiany trendów i upodobań wśród graczy.
T: Niewielu wie, że do tej gry ciągle powstają fanowskie modyfikacje rozszerzające podstawową zawartość o nowe wątki, mapy, postaci i sprzęt. Czy masz swoją ulubioną modyfikację? Opowiedz o niej kilka słów.
J: Jestem fanem pierwszych dwóch części serii, dlatego wiem 🙂 Niestety każda gra kiedyś się nudzi, a dobre mody są niczym czar wskrzeszenia. Powiem więc pokrótce o dwóch z nich.
Mroczne Tajemnice – polski mod do G1. Rozszerzona fabuła, nowe postacie, umiejętności, miejsca, questy, przedmioty, potwory i tak dalej. I to wszystko uzyskano, utrzymując ten sam zachwycający klimat. Miło jest też posłuchać fanowskiego dubbingu.
Returning (rebalance, obecnie 2.0) – rosyjski mod do G2. Śmiało można powiedzieć, że jest tym dla drugiego Gothica, czym drugi był dla pierwszego. Dosłownie setki godzin gry! Dodam jeszcze, że mod ten wciąż jest rozwijany mimo jego niedawnej premiery.
Gorąco namawiam graczy, by poszukali w Internecie informacji o modach do Gothica, bo prócz wyżej wymienionych jest wiele więcej wspaniałych produkcji (chociażby edycja rozszerzona Dark Saga czy Złote Wrota).
T: Jak wobec tego oceniasz pracę moderów, zawartość, jaką oferują rozszerzenia, a także same mody pod względem technicznym? Czy trudno było je zmusić do działania? Dodajmy bowiem, że są to dodatki fanowskie. Tworzone przez zapaleńców w zaciszu domowym, a nie w profesjonalnym studiu przez sztab fachowców.
J: Jak mówiłem wcześniej: wysoko. Moderzy odwalają świetną robotę. To pasjonaci, którzy kochają Gothica, dlatego dbają o swoją pracę, w razie konieczności wydając patche poprawiające wcześniej niewykryte błędy. Dzięki Player Kitowi – menadżerowi modów do Gothica, kolejne mody instaluje się często bez żadnych problemów, można zainstalować ich na raz wiele, a przy tym cieszyć się grą nawet w “czystego” Gothica. Sami twórcy często wydają świetnej jakości instalatory, które pozwalają zainstalować grę intuicyjnie. Jedyny kłopot polega na tym, że, gdy wiele modów zostaje zainstalowanych, mogą pojawić się problemy. Osobiście spotkałem się z takim, że przy próbie odpalenia gry komputer oznajmiał, że nie dzieli się przez 0 i odmawiał uruchomienia gry
T: Może pamiętasz jakieś bugi lub gliche, które szczególnie zapadły ci w pamięć, pozytywnie bądź negatywnie?
J: Kilka. W Gothic 1 można było spaść z dowolnej wysokości, lecz jeżeli machało się mieczem, najczęściej lądowało się bezpiecznie na ziemi. Czasem jednak po wylądowaniu postać machała bronią i padała martwa. Śmiałem się wtedy, że widocznie dostała “skurczu ręki”. Gdy wyciągało się broń, po czym bokiem biegło w kierunku zamkniętych krat, to można je było ominąć. Przemieniając się w zwierzę koło bram, pojawialiśmy się po drugiej stronie. Krwiopijca bez problemu wydostanie się poza barierę. Jeżeli zapalało się pochodnią słup koło kopca magów wody, to liczba pochodni w inwentarzu za każdym razem się dublowała. W jednym z lasów nagle znikało poszycie i spacerowałem po powietrzu.
W G2 woda koło starej fortecy Lestera jest ciałem stałym, a do tego można pod nią chodzić. Do tego w nieskończoność można pić tę samą miksturę pod warunkiem, że w trakcie picia uderzy nas przeciwnik.
T: Jak możemy się dowiedzieć z Internetu, mody tworzone są w dramatycznej większości przez Rosjan. Zdarzyło ci się grać w Gothica po rosyjsku, czy było to w jakiś sposób uciążliwe doświadczenie?
J: Język rosyjski to dla mnie język obcy. Najczęściej najpierw czekam na zangielszczenie, potem na spolszczenie danego moda.
T: Istnieje polska grupa tłumacząca mody dla polskich graczy. Jak oceniasz ich pracę?
J: Niejedna 🙂 Wszyscy jednak robią dobrą robotę. Sami często są moderami, a więc pasjonatami Gothica. Istnieje niestety duża grupa osób, która w jakiś sposób nie szanuje pracy tak moderów, jak i tłumaczy. Są roszczeniowi, wymagający i niecierpliwi, a pokazują to na forach często w chamski sposób. Narzekają na jakość modów, nękają tłumaczy pytaniami o datę wydania spolszczenia i uważają, że wszystko im się należy. Ludzie, nie róbcie tego! Przecież im za to nie płacą. Okażcie cierpliwość, a jak wam się coś nie podoba w modzie, to albo w niego nie grajcie, albo wypłaczcie się w poduszkę.
T: Czy poleciłbyś komuś, kto nie grał nigdy w Gothica, by zgrał w tą grę i jak byś go przekonywał?
J: Jasne. Jednak moja rekomendacja dotyczy pierwszych dwóch części. Powiem tak: po piętnastu latach wciąż wracam do Kolonii i Khorinis i wciąż przeżywam przygody Bezimiennego. Przechodzę grę kilkanaście razy w roku. Spędziłem z grą tysiące wspaniałych godzin. NIE ŻAŁUJĘ!!!
T: I na koniec pytanie o to, czy twoim zdaniem powinno zostać powołane profesjonalne studio, które zajmie się kontynuowaniem serii? Czy raczej dobrze jest, jak jest i lepiej zostawić grę w rękach moderów.
J: Moim zdaniem jest na to niestety o wiele za późno. Wielu graczy nie pamięta już niestety, jaki kiedyś był Gothic, a producenci gier nadają ton tak różny od ówczesnego, że chyba jest to już niemożliwe. Moderzy wiedzą, dlaczego pokochali tę grę, więc będą się starali wciąż ją rozszerzać, a nie zmieniać. Gdyby jednak wybrano najlepszych moderów i umieszczono ich pod czujnym okiem ludzi z Piranhii… Kto wie…

Powyższa – krótka, jak na to, co gra jest w stanie zaoferować – rozmowa, mam nadzieję, rozbudziła ciekawość w tych z Was, którzy nie mieli jeszcze okazji zetknąć się z historią bezimiennego bohatera oraz wywoła przypływ pozytywnych wspomnień wielu nierzadko tysięcy godzin spędzonych z serią Gothic u tych, co kolonię karną mają już za sobą. A tych z Was, którzy jeszcze nie próbowali swojej kopii modować, zachęci do odkrycia ciągle ewoluujących, dopracowywanych dodatków, jakie są nam w stanie zaoferować moderzy.
Jak zawsze sekcja komentarzy jest dla Was otwarta, zapraszam do dyskusji, wymiany doświadczeń z grą Gothic. Czy mieliście już okazję w nią zagrać czy raczej pierwsze słyszycie o istnieniu czegoś takiego, a jeżeli tak, to czy zamierzacie zagrać? Piszcie!
Over And Out
~ Templar
