Games-development-870x415

Gry to zło? Fatality

Jeszcze pięć czy siedem lat temu nie sądziłam, że będę w stanie mówić pozytywnie o grach komputerowych czy grach wideo. Wtedy gry kojarzyły mi się ze stratą czasu, zabijaniem czasu w mało intelektualny sposób, robieniem czegoś zupełnie nieproduktywnego, z czego nie można się nauczyć niczego przyszłościowego. Nie, wcale nie byłam kujonem. Gry były dla mnie odległym światem, który uznawałam za wrogi i bez perspektyw. Moja znajomość gier ograniczała się wówczas do Mario, Simsów, pasjansa i Sapera. Chyba że wliczymy w to jeszcze planszówki, to będzie dodatkowo chińczyk i monopol, a czasem też warcaby i szachy. Najbardziej lubiłam jednak gry karciane. Makao, wojna, kent, poker i mój ukochany remi brydż. To byłoby wszystko. Widzicie więc, że wszystkie dobre gry przeszły mi gdzieś koło nosa.

8546.Computer-games

To zapętlenie trwało do momentu, aż nie poznałam jednego gracza, a później jego kolegów graczy i kolejnych graczy, którzy również stali się kolegami i pomimo dziwnych zachowań, pokręconych pomysłów i zboczonych żartów, okazali się niesamowicie sympatycznymi ludźmi, na których można polegać. Nie jakimiś nerdami, przygłupimi i bez perspektyw. Są odpowiedzialnymi ludźmi, którzy pomiędzy pracą, nauką, dziewczyną lub chłopakiem i innymi obowiązkami znajdują czas na grę w LoL-a czy CS-a.

Można sądzić, że ci gracze, to sam męski rodzaj, ale wśród tych nowych osób poznałam kilka fantastycznych, konkretnych i inteligentnych dziewczyn, które z tych czy innych względów wcale nie uznały gier za coś głupiego i bezsensownego. I też wcale nie grają w Simsy. Oczywiście jest ich znacznie mniej niż chłopaków, ale umiejętnościami zdecydowanie im dorównują. Wszystko zależy od tego, ile czasu poświęca się danej grze i co się chce z niej wyciągnąć.

Nie od razu przeszłam na tę dobrą stronę mocy. Nadal nie jestem w nią wtopiona całkowicie, ale nie mogę też powiedzieć, że nie gram w nic innego, tylko w Simsy czy pasjansa. Wszystko powinnam zwalić na tego jednego gracza, który wymęczył mnie, żebym zagrała w Tekkena. Po tym wszystko poszło jak lawina.

0c8329c4dcd03309e4355d20c439fc0eTeraz moją ulubioną grą jest Cywilizacja V. Wspomniany Tekken, Mortal Combat i Diablo też przypadły mi do gustu. Jakiś czas temu cisnęłam również w Minecrafta. Poznałam trochę Herosów III i League of Legends – nawet próbowałam się nauczyć imion wówczas stu pięćdziesięciu postaci. Miałam przyjemność przejść przejść całe Beyond Two Souls i zrobiłabym to jeszcze kilka razy, żeby poznać wszystkie zakończenia! Przypominają mi się też godziny z Call of Duty. Byłam beznadziejna i chłopaki dawali mi fory, ale świetnie się bawiłam. Chciałabym jeszcze zagrać w Starcrafta i Skyrima. Zainteresowały mnie również opisy Dark Soulsów i Gothica. Mam nadzieję, że kiedyś powalczę z tymi tytułami.

Pisząc to wszystko, nie mam na myśli przedstawienia komukolwiek mojego życiorysu, ale chciałam pokazać, jak łatwo jest coś ocenić, kiedy nie ma się o tym bladego pojęcia.

Pewnie niejedni z Was słyszeli od rodziców, że marnujecie czas. Gracie tylko w te gry i niczego się nie uczycie. Oczywiście, nie uczycie się tego, co jest faktycznie potrzebne do szkoły, bo nie jest stricte matmą, chemią lub biologią. Ale język angielski? Znam wiele osób, które nauczyły się angielskiego dzięki grom komputerowym. A refleks? Spostrzegawczość? Czujność? Wbrew pozorom też się przydają.

Oprócz tych gier, które rodzice mają przed oczami – strzelanki, wybuchy, wyścigi – są np. symulatory jazdy samochodem. Sama próbowałam trochę pojeździć, a wcale nie posiadam prawa jazdy. Gdy ma się kierownicę i pedały, można poczuć się jak w prawdziwym aucie i nauczyć się obsługi skrzyni biegów. Ja kilka razy zjechałam sprzęgło, ale gdybym poćwiczyła, to później śmigałabym na szosie jak rajdowiec.

Dzięki poznaniu kilku gier i graczy rozszerzyłam też mój słownik. Teraz słowa typu mod, cheat, kamping, expa czy (moje ulubione wcale niewielkanocne) easter eggi nie są mi obce, a wręcz zauważam ich przenikanie do świata poza grami.

Ponieważ gry są coraz bardziej popularne ze względu na cały czas rozwijającą się dobę komputerów, można tutaj mówić o rozwoju funkcji społecznej. Nie chcę tworzyć żadnych górnolotnych teorii, ale pytanie brzmi, co się dzieje, gdy jesteś w grupie, która mówi o serialu, którego nie obejrzałeś albo o książce, której nie przeczytałeś? Analogicznie jest z grami. Nie grałeś w Fallouta, nie ogarniasz, nie możesz o tym mówić, jesteś w pewien sposób wykluczony, nawet jeśli koledzy nie odwracają się do Ciebie plecami. Ludzie potrzebują innych, którzy są do nich podobni i podzielają zainteresowania. Gry są takim środkiem do tworzenia więzi i przyjaźni. Nie chciałabym, żeby ktoś mnie źle zrozumiał. Nie mówię tu, że trzeba grać za wszelką cenę i poznawać nowości, ale o tym, że nie należy zabraniać gier, jeśli wpływają one pozytywnie na społeczny i emocjonalny odbiór rzeczywistości. Tu głównie zwracam się do rodziców. Bo agresja spowodowana przez gry jest już mitem. W końcu, oglądając Smerfy, też można by stać się bardziej agresywnym. To jest ta sama zasada. Chcę raczej zwrócić uwagę na pozytywne aspekty gier, na to, czego można się faktycznie nauczyć. O tym wszystkim już napisała. Bo gry nie są jakimś szatańskim tworem, który chce wyplenić mózgi młodych ludzi. Jak każdy element kultury, ma za zadanie nauczać oraz dostarczać emocjonalnych i społecznych doznań.

Cały czas się zastanawiam, dlaczego miałam taki negatywny stosunek do gier. Chyba żyłam stereotypami, negatywnymi mitami. Mam nadzieję, że nikt nie będzie przekreślał gier. Oczywiście mają swoje minusy, bo tworzą je i grają w nie ludzie, którzy przecież popełniają błędy, ale nie należy ich potępiać. Czasem tylko warto zajrzeć do bardziej rzeczywistego świata, za oknem i za drzwiami. Bo najpierw liczy się nasze życie, później zakręcone światy, jak Azeroth czy Skyrim.

 

640b871e77088028fff0e88e105bf54e

 

Play with system
~Yumi

3 comments

  1. Cieszę się, że są takie osoby jak Ty. Mam nadzieję, że to zmieni całe Twoje życie, postrzeganie świata i znajomych na zawsze. Swoją drogą ciekaw jestem czy pozostajesz wierna tylko konsolom czy PECET też ma rację bytu?

  2. Ja dla przykładu od zawsze lubiłam grać. Strata czasu? Możliwe, ale tylko wtedy gdy przesiedzę calusieńki dzień nad jednym tytułem. Najwięcej ludzi poznałam właśnie przez to hobby, a moje koleżanki nadal nie rozumieją dlaczego tak bardzo się cieszę na jakąś grę i dlaczego jestem w stanie wydać dwie stówy na pudełko z jakąś strzelanką, skoro mogłabym sobie kupić coś ładnego.
    Ładnie to ujęłaś, nie znając środowiska, ocenia się je łatwiej i wedle swoich kryteriów.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *