logo

OVER-HYPE – Czyli dlaczego czekamy na Overwatch?

Wielkimi krokami zbliża się premiera najnowszego dziecka Blizzarda, mianowicie shootera Overwatch. Większość z nas ma już pozamawiane swoje kopie i nerwowo obgryza paznokcie w wyczekiwaniu. Moja historia z Overwatch zaczęła się od animowanego trailera, który zobaczyłem na YouTube. Ten przypominający kreskówkę ze stajni PIXAR krótki materiał był chyba pierwszym, jaki zapowiadał nadchodzące dzieło. Z początku myślałem, że jest to zwiastun nowego filmu i aż ciarki przechodziły mi po plecach z upływem kolejnych minut. Gdy jednak dotarło do mnie, że chodzi o nową grę, spod klawiatur programistów studia Blizzard, poczułem jeszcze większą ekscytację. Zostałem jednak szybko sprowadzony na ziemię przez innych graczy z ekipy, którzy nie podzielali mojego entuzjazmu i zapomniałem o tej grze. Było tak aż do czasu otwartej bety, gdy także moi przyjaciele i redakcyjni koledzy zaczęli dostrzegać drzemiący w Overwatchu potencjał.

Nakręcanie Hype’u

tracer
Kliknij aby powiększyć

Jak do tej pory doczekaliśmy się całej masy, mniej lub bardziej oficjalnych, grafik i fanartów, odnoszących się do świata gry. Przerysowane i przesadzone w odpowiednich miejscach Overwatchowe dziewczyny, mieliście okazję podziwiać nawet na naszym fanpage’u. Od komiksowych przedstawień postaci podczas wykonywania swoich popisowych manewrów, przez słodkie chibi, oficjalne arty, aż po poważne i mroczne portrety. Wachlarz jest pokaźny. Wartą wspomnienia ciekawostką jest także ogromny, przestrzenny banner promujący grę, umieszczony na dachu jednego z budynków w centrum Warszawy. Pomysł jest bardzo ciekawy i skutecznie przyciąga wzrok.

W dorobku materiałów nakręcających nas na nowy tytuł, znalazły się także materiały literacko obrazkowe, czyli prościej mówiąc, komiksy. Są to krótkie, kilkustronicowe, niemniej bardzo spójne, ciekawe i dobrze narysowane historie. Można znaleźć je w Internecie do przeczytania online oraz do pobrania w formacie PDF. Każdy zeszyt skupia się na jednym, lub dwóch bohaterach i pokazuje ich w sytuacjach, w jakich znaleźli się po upadku Overwatch. Ale co by nie mówić, nic tak nie oddziałuje na umysł gracza, jak obraz i dźwięk. Świetnie zanimowanych, zdubbingowanych i przemyślanych scenariuszowo animacji, jest w sieci naprawdę wiele, jak na tytuł, który nie ujrzał jeszcze światła dziennego. Od różnej długości trailerów, przez niezwiązane ze sobą animacje, aż po krótkie filmy, obrazujące motywy i historie postaci, w które możemy się wcielić. To wszystko sprawia, że gra, mimo iż nie posiada trybu fabularnego, zaczyna żyć własnym życiem. Bohaterowie nie są pustymi marionetkami, które po prostu, tak dla zabawy, strzelają do siebie. Każdy ma swoją indywidualną osobowość, motywy, przeżycia, historię i cel, dla którego walczy. Mimo, że nie widać tego na pierwszy rzut oka, wydzielone są dwa obozy „dobrych” i „złych”, przy czym podział ten nie jest tak czarno biały, jak mogłoby się wydawać. To, czy motywy herosa są dobre, czy złe, jesteśmy w stanie określić sami i utożsamić się z postacią. Mało tego, pomiędzy bohaterami w grze istnieją zależności fabularne, subtelnie przedstawione w wypowiadanych przez nich kwestiach dialogowych, a rozwinięte w powiązanych z grą filmach animowanych. To wszystko powoduje, że przedstawiony świat wydaje się być prawdziwy, namacalny. To jest dziedzina, w której Blizzard zawsze królował. Świetnie napisana fabuła, nawet w grze, w której pozornie jej nie ma.

Doskonałym, z punktu widzenia marketingu i wartym odnotowania zabiegiem, jest premiera kinowa. Overwatch jest chyba jedynym tytułem, jaki kojarzę, który może się takową pochwalić. Dzień przed premierą wszystkie animacje i filmy promocyjne można będzie przeżyć jeszcze raz – bo ich się nie ogląda, je się przeżywa – na srebrnym ekranie.

Rozgrywka

Pomimo ciągłych porównań i zarzutów o zapożyczanie, czy wręcz kopiowanie pomysłów z innych gier, takich jak Team Fortress 2, Overwatch pozostaje ciekawą i świeżą produkcją. Wciąga dynamizmem, nieznanym wcześniej w grach Blizzarda, firmy specjalizującej się w dużo spokojniejszych grach. I właśnie ten argument wytaczam na obronę studia przed zarzutami o zapożyczenia. Pamiętajmy, że Blizzard w swojej karierze nie robił jeszcze nigdy strzelanki. Na czymś musiał się wzorować, nawet, jeśli niektóre pomysły, czy rozwiązania są istotnie zaczerpnięte z innych gier.  Zrobione jest to na tyle subtelnie, że nie jest kopią, tylko inspiracją. Ostatecznie gra wyszła niesamowicie dobrze pod względem wizualnym, jej optymalizacja stoi na bardzo wysokim poziomie. Testowana na sprzęcie sprzed kilku ładnych lat, przy „epickim” ustawieniu grafiki i na najwyższej rozdzielczości utrzymuje stałe 25-30 klatek, nawet w największym kotle walki.  Pastelowe kolory nie męczą i są przyjemne dla oka. Efekty wizualne są zrobione niezwykle ładnie, mimo że nie wychodzą poza komiksową konwencję reszty animacji. Słowem, nie są przesadzone, są takie jakie być powinny. Odznaczają się na tle całości, ale jej nie przytłaczają. Nawet, jeśli kilka postaci naraz skorzysta ze swoich umiejętności ostatecznych, ekran nie zostaje zalany tsunami niepotrzebnych animacji, czy efektów świetlnych. Rozgrywka w Overwatch była jedną z najprzyjemniejszych, jakie miałem okazję przeżyć, a jestem raczej typem gracza RPGowego, strzelanek na co dzień unikam. Interface jest czytelny, przejrzysty, każdym bohaterem gra się nieco inaczej. I bardzo dobrze, nie można przyjąć, że jeżeli tym dałem radę ,,na hura” to powtórzę to każdym innym. Wymusza to uczenia się mechaniki gry dla każdej z postaci, jakimi gramy. Dzięki temu istnieje szansa na to, że podobnie jak League Of Legends, czy Counter Strike, także Overwatch doczeka się kiedyś własnej ligi zawodowej. Wiem, że są to dalekosiężne wizje, ale w końcu, czemu nie? 🙂

System nagród, poziomowania i zdobywania zawartości dodatkowej z otrzymywanych co jakiś czas, tak zwanych „Loot Crate”, czyli po prostu skrzynek, podobnie jak w CS:GO, jest bardzo na plus. Zawartość dodatkowa, to między innymi skórki dla naszych postaci, wzory grafitti, które możemy zostawiać na ścianach podczas rozgrywki, czy kwestie, albo pozy zwycięskie. Słowem (przynajmniej w becie) nic, co by dawałoby nam jakąkolwiek przewagę nad innymi graczami. Owszem, znajduje się czasem niewielką ilość funkcjonującej w grze waluty, ale służy ona (przynajmniej na razie) do odblokowywania wyżej wymienionych zawartości. Miejmy nadzieję, że Blizzard nie zdecyduje się na wprowadzenie mikropłatności, czy kont premium i że nie będziemy zmuszeni grać z bogaczami, którzy nie zdobyli swoich umiejętności w grze, tylko w sklepie.

Wartym odnotowania, jest także system punktowania graczy po zakończonym meczu. Możemy wyrazić, w skali od 1 do 3, jak bardzo podobał nam się cały mecz, a także możemy dodatkowo rozdać punkty graczom, którzy w jakiś sposób wyróżnili się w rozgrywce. Na przykład zadali największą w meczu ilość obrażeń, lub przeciwnie, wyleczyli najwięcej punktów zdrowia, itp. Muszę tutaj powiedzieć, że bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie społeczność gry. Nie było bluzgów i wyzwisk na czacie, tylko gratulacje udanej gry (ang. gg,  good-game), a i w trakcie rozdawania punktów, jeśli naprawdę dobrze się zagrało, można było otrzymać oczko od graczy z drużyny przeciwnej.  Nieraz i nasza drużyna, widząc że ktoś z naszych przeciwników, kompletnie nam nieznanych ludzi, zaliczył zagranie meczu (czyli zagranie, które w formie powtórki jest odtwarzane wszystkim graczom po zakończeniu rozgrywki) patrząc na nie mówiła „tak, ładnie to zrobił, zasłużył na to wyróżnienie” i dawaliśmy punkt temu gościowi, wiedząc że dostanie dzięki temu dodatkowe doświadczenie. Poza tym, sama świadomość, że dostałeś pochwałę od pokonanej drużyny, budowała twoje przekonanie, że zrobiłeś coś naprawdę imponującego, a mnie dodatkowo ujmował za serce bijący z tego typu zachowań duch fair-play, którego w grach online tak szaleńczo ostatnio brakuje. Oby tylko nie zmieniło się to po premierze.

Odliczanie do premiery

genji-theatrical-wide
Kliknij aby powiększyć

Podsumowując, jestem niezwykle podekscytowany. Materiały dostępne w internecie przejrzałem już chyba ze trzy razy od zakończenia bety. Pierwsze dni po wyłączenie serwera wyglądały tak, że siadałem przed komputerem i mimo, że mam w co grać, odczuwałem jakąś pustkę. Wyczekuję mojej kopii, mając nadzieję, że Blizzard podkręci prędkość serwera, tak aby było mniej granatów-niewypałów i strzałów przez ścianę, bo serwer nie ogarnął że już się schowałem 🙂 Jestem w stanie polecić grę każdemu, dosłownie każdemu, zarówno tym, co grali w strzelanki z sukcesami, tym co grali w nie rekreacyjnie, tak jak ja,  czy tym, którzy nie grali w nie w ogóle. Bo nie o samo strzelanie tutaj chodzi. Overwatch to gra w której trzeba pomyśleć, zaplanować, czasem nawet poważnie zastanowić się, jak podejść dobrze ustawionego Bastiona, czy Torbiorna. Ale też dobrze jest mieć sokole oko i dobry refleks, plus nieco szczęścia, a przede wszystkim nie przejmować się i czerpać pełnymi garściami przyjemność z rozgrywki, jaka leje się z monitora.

Over And Out

~Templar

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *