Propozycje grafiki Blizzard I - sprawiedliwy

Blizzard I Sprawiedliwy

Overwatch jeszcze nie ostygło dobrze po premierze, a już zostało ogłoszone najlepszym startem w historii. I nie ma się czemu dziwić. Baza ponad 7 milionów graczy osiagnięta w tak krótkim czasie, 10 milionów grających w betę i zmiecenie konkurencyjnych tytułów w momencie premiery, to zdecydowanie coś, czym należy się chwalić. Dla porównania, w BattleBorn, bezpośredniego konkurenta Overwatch, w trakcie dostępu przedpremierowego grały zaledwie 2 miliony osób. A po premierze gra przypomina mi tego klasowego ciamajdę, który stoi na wf-ie i czeka, aż ktoś łaskawie weźmie go do swojej drużyny.
Jak się niestety można było spodziewać, w takim ogromie ludzi oraz przy tak popularnym tytule, znajdą się i tacy, którzy zabawę nam zechcą popsuć. Mówię tu o wszelkiego rodzaju cheaterach. Jednakże na całe szczęście i tutaj Blizzard stanął na wysokości zadania. Początkowo obserwując, czekając i analizując. Ale cierpliwość też ma swoje granice, w ciągu ostatnich kilku dni programiści, niczym Reinhardt, szarżą wpadli w zastępy oszustów. W samych tylko Chinach zbanowano 1527 kont. Co odważniejsi „psuje” pomyśleli sobie, że to nic takiego i po prostu kupią nową grę. Nic bardziej mylnego. Nawet po zakupie drugiej kopii nacieszyli się nią przez jeden dzień, maksymalnie dwa. Oprogramowanie antycheaterskie Blizzarda jest dopracowane w każdym szczególe i niezwykle czułe. Mało tego, wciąż trwają prace nad jego usprawnieniem.

Nie ma taryfy ulgowej!

Jeśli oprogramowanie przyłapie cię na oszukiwaniu jeden raz, Blizzard 1463234962-Overwatch-Will-Permanently-Ban-Cheaters-on-Sight-No-Second-Chances-Givenstrzeli cię po łapach metalową linijką i pokaże drzwi. Nawet jeśli odezwie się w tobie sumienie i okażesz skruchę i tak nie ma już dla ciebie litości. Przeglądając fora można natrafić na prawdziwy wylew lamentujących cheaterów. Szczególnie utkwił mi w pamięci jeden przypadek.
Otóż, jak donosi portal PC Gamer, jeden z graczy używających nielegalnego oprogramowania, (między innymi Wallhacka), został zbanowany kilka dni po premierze. Odezwały się w nim ludzkie odruchy i postanowił od teraz już grać normalnie. Jednak Blizzard pokręcił stanowczo głową. Minęły dwa dni i nastąpił kolejny Ban. Ów gracz, niezrażony zakupił kolejną kopię, odinstalował wszystko co miało jakikolwiek związek z Overwatch,
a następnie… pograł dzień i został zbanowany. W ostatnim akcie desperacji, nie tylko odinstalował wszystko, wyczyścił BIOS i zmienił datę, zmienił adres MAC, ID dysku twardego, a nawet zakupił VPNa. Wszystkie te zabiegi pozwoliły mu cieszyć się rozgrywką przez jeden dzień. Superczułe oprogramowanie Blizzarda, mimo wszystko wykryło u niego ślady narzędzi, jakich używał by oszukiwać. Wszyscy deweloperzy powinni brać przykład ze studia Blizzard i stosować tak surowe zabezpieczenia. Być może wtedy oszuści zrozumieliby, że nie są mile widziani, a ich działania tylko denerwują ludzi i psują zabawę.
Gdyby jeszcze tylko tickrate serwerów był nieco wyższy…

Zasada 34 też na celowniku

Wszyscy zapewne znają zasadę 34 internetu, która mówi. że jeśli coś istnieje. to istnieje także tego wersja porno
(ang. If it exist, there is porn of it). Nie inaczej stało się z Overwatch. Tylko w czasie bety, jak podaje portal cnet.com, tracer-overwatchPornhub odnotował 800% wzrost dla zapytań odnośnie Overwatch,
a dokładniej mówiąc postaci Smugi (Tracer). Dlaczego o tym wspominam, przecież artykuł jest o banach i oszustach. Chodzi tutaj
też o politykę Blizzarda, który wyszukuje porno związane z Overwatch
i zdejmuje je z sieci. Dlaczego, zapytacie, w końcu to przecież świetna promocja. I będziecie mieć rację, Blizzard nie usuwa wszystkiego. Fanarty, rysunki, opowiadania, czy komiksy
są bezpieczne. Podobnie jak animacje stworzone od zera przez autora.
O co więc chodzi? Otóż spora część niegrzecznych animacji z udziałem postaci z Overwatch, jest stworzona poprzez bezpośrednie zaimportowanie modelu postaci z gry i „doklejenie” mu genitaliów. Takie działanie Blizzard traktuje jako kradzież i w związku z tym podejmuje działania zapobiegawcze. Studio pokazało już przy „aferze tyłkowej”, że jeśli postać jest seksowna, to taka ma być.
Dla przypomnienia, chodziło o pozę zwycięską tej postaci, w której (według niektórych) przesadnie eksponowała swoje pośladki, co miało z niej czynić pusty symbol seksu i odbierać jej charakter. Reakcja Blizzarda była natychmiastowa
i o dziwo poza została zmieniona. Na bardzo podobną ☺

Podsumowując…

… jeśli zamierzacie grać w Overwatch, zapraszam z otwartymi ramionami. Jeśli zamierzacie w tej grze oszukiwać, lepiej od razu sobie odpuścić, w przeciwnym przypadku spotkacie się z mroźnym spojrzeniem Blizzarda. Najprostszym rozwiązaniem jest po prostu uczciwa gra i szlifowanie umiejętności. Tak, to jest takie proste.logo

Over And Out
~Templar

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *