Lubicie się bać? My wiemy, że tak! Właśnie dla takich maniaków jak Wy w trakcie produkcji jest tytuł DEAD BY DAYLIGHT studia Behaviour Digital Inc. Świeżynka, która niedawno ujrzała światło dzienne pod postacią bety, bardzo szybko zdobywa coraz to większą popularność głównie za sprawą multiplayera.
Death Is Not An Escape

Zbierzcie się z piątką znajomych, zamknijcie się w swoich pokojach i zacznijcie się bać. A właściwie jednego z nich – mordercy! Uciekaj, kryj się, uruchom generatory, bądź cwany i nieuchwytny, to może uda Ci się uciec. Pamiętaj, że poza Tobą jest jeszcze trzech towarzyszy, którzy mają ten sam cel. Przetrwać i uciec. Niby proste, prawda? Nic z tego! Obserwuj otoczenie, słuchaj bicia serca i… No właśnie, co dalej? Wykorzystać niezdarność znajomych, którzy dali się złapać, i zwiać, mając sobie za nic to, że wiszą na haku? Narazić siebie, żeby ich ratować? Wybór należy do Ciebie.
Pffff… Kolejny survival horror… Ile można?

Rzeczywiście tytuł często jest wrzucany do jednego wora z pozostałymi produkcjami z tych średnich i niższych półek. Może to kwestia podejścia “kochaj lub nienawidź”. Prosta rzecz: uciekaj przed jednym gościem, który ma do złapania trzech Twoich znajomych, co w tym trudnego? Morderca ma jednak potężną przewagę: pomimo dość sporego terenu jak na pięcioosobową rozgrywkę… SZYBCIEJ CHODZI, NIŻ TY BIEGASZ! Mało? Ma wgląd na pobliskie generatory. Nadal niewystarczająco? Widzi, przy którym generatorze są prowadzone prace naprawcze. To, że gra wymusza na Tobie trzymanie LPM podczas grzebania w silniku, to w sumie pestka. Dodaj do tego Quick Time Eventy. Zawalisz? Przerwiesz interakcje i spowodujesz hałas – jesteś wtedy łatwym kąskiem dla Waszego prześladowcy.
Right behind ‘ya!

Stoisz za skrzynkami, widzisz, że morderca się gdzieś kręci. Goni jednego ze współgraczy. Słyszysz bicie serca i czujesz niepokój. Patrzysz za siebie i widzisz niezbyt przyjazną twarz kolesia, który z chęcią przerobi Cię na tuszę. Co robisz? Uciekasz! Przebiegasz między skrzynkami, przewracając je i spowalniając pościg. Tyle tylko, że biegnąc przed siebie, daleko nie uciekniesz. Podczas sprintu zostawiasz za sobą cienką smużkę żółtego dymku, który z pewnością pomoże rzeźnikowi namierzyć Twoją lokalizację. Przeszukuj skrzynki, sabotuj haki, wyprowadzaj w pole i pracuj zespołowo, by wydostać się z tego przerażającego padołu. I jeszcze jedno… nie patrz za siebie.
I’m done ~ Ryuuku
